1966


Numer 15 z 3 stycznia; na okładce Elżbieta Zujewska i Wrotniak wspinają się dzielnie po schodach gmachu na Kościuszki. Wewnątrz — niewiele ciekawego, ogólne wycieńczenie karnawałem:

Sylwestra mamy już za sobą i — popijając dziarsko zsiadłe mleczko — możemy spokojnie przygotowywać się do egzaminów z ciała stałego i atomowej (odpukać).

Helena Dmóchawiec, Upojenie Tyratronów (fragment):

Cofnęła się, wibrując. Drgnęła relaksacyjnie raz i drugi.Podtoczył się do przodu, uchwycił ją parą wysięgników za korpus i zaczął odkręcać pokrywę. Czuł, jak wzrastają mu raptownie prądy bazy; z kolektora w układzie rozrządu szedł już lekki dymek.

Wychylił duszkiem szklankę płynnego helu. Zaczynał już drzeć jej blachy ekranujące. "Bez uziemienia" — przemknęło mu przez centralny ośrodek dyspozycyjny — "jakie to kobiece!". Hel zaczął działać. Pociągnął sobie jeszcze dwa razy z akumulatora, mocując się z ostatnią blachą, gdy... "Prędzej!" — popchnęła go do kadzi z kwasem siarkowym do akumulatorów. Drzwi skrzypnęły złowrogo...


Numer 16 wyszedł już 10 stycznia.

Wewnątrz opowiadanie "Grunwald 1966" o tym, jak III rok fizyki dopomógł w wygraniu bitwy z Krzyżakami.

Grono dwudziestolatek powiększyła Ewa Kamińska; jednocześnie Bożena Szymczak skończyła 21 (w chwili gdy piszemy te słowa, zachodzi uroczyste oblewanie).

Dr Tomaszewski określił Spina mianem "pisma podziemia" i (jak donosi naoczny świadek) "wył ze śmiechu".


Numer 17/18/19 ukazał się dopiero 25 lutego, po sesji egzaminacyjnej.
Miniona sesja nie była łatwa. Wprawdzie dr Michalak potraktował nasz rok pobłażliwie nie obcinając nikogo, ale za to mechanika okazała się cięższa niż przypuszczaliśmy: kupa materiału i to dość ciężkostrawnego. W dodatku dr Majewski egzekwuje ten materiał sumiennie i szczegółowo: zdaje się co najmniej godzinę. Nic dziwnego, że wiele osób nawet nie zgłaszało się do podejścia w I terminie; do tej chwili mechanikę ma z głowy zaledwie 25% roku.
Dowcipaski:
Na pytanie, dlaczego po podpisy z ćwiczeń z mechaniki przyszła nie jedna osoba, a wszyscy — Bożena Szymczak odparła: "Bo my jesteśmy bardzo pilni i bardzo sympatyczni!".

W rozmowie z Wojciechowskim jeden z naszych kolegów wyraził swe obawy co do praktyk w Elwro: "No a co jak mi tam każą policzyć jakiś przerzutnik czy coś takiego?". Na to Andrzej: "Najwyżej ci każą odkurzyć przerzutnik, a nie policzyć!".

Pan magister Rutkowski zapowiedział wprowadzenie na II Pracowni rządów silnej ręki. Exposé miało miejsce w Tłusty Czwartek w lokalu w/w instytucji. Będziemy z napięciem śledzić rozwój wypadków i wszystkie Wam komentować. Jak widać na zdjęciu, Krysia Maslovarič ustosunkowała się do tego posunięcia krytycznie.

Co rusz, to nam życie obrzydzają: a to sesja, a to jakieś ćwiczenia, a to seminarium czy coś jeszcze gorszego. No, ale połowę studiów mamy już z głowy. Niniejszym ogłaszamy półmetek i czekamy aż Knapik ogłosi jego wspólne oblewanie.

Nie ogłosił, za bardzo zajęty. Po lewej — Marek Linek.


Numer 20, jubileuszowy, z 28 lutego zawiera m.in. doniesienia sportowe:
Drugą Pracownię ogarnął nowy szał. Polega on na wyłączaniu licznika impulsów w chwili, gdy palą się na nim cyfry "99". Impulsy z generatora wewnętrznego wchodzą co 0.05 sek, tak więc wymagana jast umiejętność skupienia, opanowanie nerwowe, refleks i poczucie rytmu. (...) Jak donosi nasz tajny korespondent, p. mgr Michalak robi w tym niezłe postępy i ćwiczy poza godzinami pracy.
Krwawy Kłapyck kończył właśnie znęcanie się nad biedną sierotką i przechodził do łamania kołem pewnej staruszki, gdy do piwnicy wszedł wierny Vrautgnac: "Szefie, jakiś gość do pana!" (...) Tymczasem Troopaseck z zainteresowaniem rozglądał się po laboratorium. Naliczył 1287 oscylografów różnej wielkości i typów: od prymitywnego OKR-1 z drewnianym jeszcze kineskopem do RFT z wodotryskiem, kurantem i teatrzykiem kukiełek, a także obrazkami z życia sławnych fizyków na obudowie.

(Początek thrillera "Inspector Troopaseck na tropie".)


Numer 21/22 (7 marca)
Przychylamy się do zdania wielu osób na roku, że jutro (w dniu swego święta) nasze panie powinny zaprosić wszystkich chłopców na kawę lub lampkę wina. Jednocześnie nadmieniamy, że zwyczaj żądania przez naszych kolegów przed składaniem życzeń zaświadczeń lekarskich, że dana osoba jest kobietą, jest stanowczo nie na miejscu.

Egzamin z mechaniki trwa. Dziś ostatnie rozgrywki. Publikujemy kilka zdjęć dotyczących tego, tak wszystkim miłego, tematu. Reportaż otwieramy zdjęciem p. dra Majewskiego, które zostawiamy przez przyzwoitość bez komentarzy.

Chwila oceny przez Bożenę Cisowską ściąg Bożeny Szklarek. Naszym zdaniem ściągi te były zbyt obszerne; trudno byłoby z nich korzystać w warunkach jak na zdjęciu obok. Straszne rzeczy: przeciętny czas odpowiedzi — wyraźnie powyżej godziny. Po odpowiedziach na pytania z biletu — pora na hobby dr Majewskiego: mechanikę analityczną. Jak widać, pan doktor jest zdecydowanym wrogiem krawata. Zdecydowanie wytwornym zaś okazał się p. Surma; wystarczy zresztą spojrzeć na tak odporną skądinąd na te rzeczy Halinkę.

Numer 23 (21 marca)
Gdyby nie pogoda, mielibyśmy wiosnę. A tak, to mamy... lepiej nie mówić, co. Tymczasem trwają przygotowania do Rajdu Świętokrzyskiego, w którym ma zamiar wziąć udział ok. 20 osób z naszego roku. Postaramy się zapewnić obsługę reporterską.

Ogólnie znani oscyloskopnicy z II Pracowni skończyli wreszcie swe ćwiczenie i zabrali się do Millikana. Wprowadzili jednak tu uzupełnienie polegające na podłączaniu koleżanek do miejskiej sieci wodociągowej; rezultaty trzymają na razie w tajemnicy.


Numer 24/25 wielkanocny (7 kwietnia)
Zbliża się Wielkanoc. Na II Pracowni pan magister dawał ostatnio rekolekcje, przeprowadzał też ogólną spowiedź.

Niestrudzony organizator ogólnopolskiego seminarium "Matematyka w Fizyce i Chemii", Jerzy Knapik, stracił podobno przez tę imprezę dziewięć kilogramów. Nie powinni więc takich imprez organizować Andrzej Woźnicki ani Janusz Kondrasiuk.

Trzon Komitetu Organizacyjnego. W środku — przewodniczący sadysta, wykorzystujący Knapika do maksymum, gdy ten, jak widać, goni resztkami sił. Pan docent Jaroń ujął wszystkich sympatycznym sposobem bycia i ciekawym odczytem. Fotografowanie tablic p. docenta okazało się bardziej efektywne niż notowanie wykładu.
W odpowiedzi na nasz konkurs na urządzenie zwane "szczypaczem wykładowym" otrzymaliśmy od znanego fizyka, J. St. Achowiaka, projekt takiego przyrządu. Hyperpractificator jest zresztą zaprojektowany do wykonywania znacznie większej liczby zadań w granicach przyzwoitości i poza nimi:
  • Szczypanie na wykładach
  • Deprawowanie niewinnych dziewczątek na drodze czysto mechanicznej
  • Jak wyżej, na drodze słowno-muzycznej
  • Niesienie oświaty kaganka
  • Mnożenie czterech przez sześć
  • Mnożenie sześciu przez cztery
  • Ogień ciągły i pojedyńczy, z dymem lub bez
  • Lanie wody do referatów na seminarium
  • Kopanie prądem
  • Gotowanie jaj (a) na miękko, (b) na twardo i średnio
  • Generowanie czegobądż
  • Szeroko pojęta działalność destruktywna
  • Dłubanie w nosie i inne ułatwienia

Numer 26/27 ukazał się po miesięcznej przerwie, 5 maja.
Już niedługo będziemy się plażować jak p. Surma na okładce. Szkoda tylko, że wojsko nie odsprzeda nikomu tak wspaniałych kąpielówek jak te. (Zdjęcie pochodzi z obozu.) Wyobrażamy sobie, jak wyglądałyby wojskowe kostiumy bikini!

W bardzo złym tonie utrzymane było zorganizowanie przez pana magistra Florczaka kolokwium z fizyki teoretycznej bez uprzedzenia. Nie było to jednak nic strasznego: już po kilku minutach większość kartek została oddana, a w sąsiedniej sali brydżyści rozpoczęli ćwiczenia praktyczne z rachunku prawdopodobieństwa.

Lewym uchem
  • "To przekracza granice przyzwoitości, nawet na II Pracowni!" — mgr Rutkowski
  • "Pięćdziesiąt cztery i siedemnaście, to będzie około 71" — ppłk. Dekiert, czyżby dodawał na suwaku?
  • "Rakieta fotonowa, to też wynalazek Rosjan, oczywiście. Pierwszą zbudował jakiś ubogi cieśla, cała była z drewna oprócz fotonów" — Jacek Stachowiak

Numer 28/29 — pierwszy po wakacjach (4 października). Usprawiedliwiamy się z przerwy:
Wprawdzie podczas sesji starczało naszemu organowi sił zaledwie na nędzną wegetację, ale teraz jesteśmy już wypoczęci, pełni... itd.

Panowie: dr Sroka, mgr Rutkowski i mgr Michalak paradują po Łodzi w eleganckich skórzanych kubrakach. Nasz tajny agent donosi, że jest to wynikiem dokonanego przez tych panów podboju Bułgarii (wspólnie z dr Tomaszewskim). (...) Wiemy, że p. Rutkowski pobił swój życiowy rekord podchodzenia na boso — ponad 2700 m npm.

Na inauguracji roku akademickiego przemawiał pan Rektor (...), podkreślając oszczędności czynione przez władze na naszej uczelni. Posłużył się (uwaga!) ciekawym przykładem: na UŁ metraż przypadający na jednego studenta fizyki wynosi około 7 metrów kwadratowych, przy przeciętnej krajowej (wcale jeszcze nie zadowalającej) 17 metrów.

Dużo znajomych twarzy: p. dr Musiatowicz dobrze wyglądający, p. dr Matysiak-Janikowska (nagroda rektora), p. dr Wiktor (rzucający śmiałe spojrzenia w kierunku znanym redakcji), zawsze uprzejmy p. docent Waliszewski i kupa innych, bardziej lub mniej popularnych na naszym roku, osobistości.

Z naszego roku naliczyliśmy sześć osób. Pani Cisowska miała szałowe białe pończochy w dyskretny wzorek, bardzo nam się podobały. Z braku funduszów nie uczciliśmy inauguracji tak jak należy, ale to jest do nadrobienia.

Opublikowaliśmy też pierwsze zdjęcia z wakacyjnego obozu naukowego w Soczewce (obok: Knapik z Pakułą).

Kontynuując działalność naukową ogłosiliśmy wielki konkurs z fizyki doświadczalnej nt. "Najdroższy sposób wyznaczania stałej Plancka".

Ze świata: Mimo cenzury zaczęły się do Polski przesączać wiadomości o Rewolucji Kulturalnej w Chinach. Trudno było w coś takiego uwierzyć. Ponaśmiewaliśmy się z tego w oddzielnym artykule: Reforma szkolnictwa w Chinach. Czy i u nas?.

Dowiadujemy się o istnieniu w Katedrze Fizyki Doświadczalnej dokładnie zakonspirowanego Klubu Kawalerów. Istnieje on już od kilku lat, presezem jest p. mgr Bończak, a funkcję sekretarza pełni p. mgr Rutkowski. Poza tym Klub ma jeszcze dwu członków: p. Rogowski (Pracownia Jądrowa), pełniący w KK rolę instruktora (??) i członek-korespondent (obecnie w Dubnej), p. Stępiński.

Klub jest ekskluzywny, ale (na podstawie własnych obserwacji) wydaje się nam, że w szeregi poczyna wdzierać się ferment i dni jego są już policzone.


Numer 30 (10 października) z dumnym podtytułem "Pismo IV roku fizyki UŁ"
Naczelny redaktor Spina dopiero w poniedziałek wrócił z Bieszczad. Z tego to powodu dzisiejszy numer robiony jest nieco na kolanie i tylko w jednym egzemplarzu. Prosimy więc o wyjątkowo pieczołowite obchodzenie się z nim.

(Z numerem, nie z redaktorem. Prośba poskutkowała, numer zachował się w dobrym stanie do dziś.)

Profesor Tietz wyraził wczoraj chęć wyrzucenia państwowej tablicy za okno (czwarte piętro!). Dobre imię Katedry Fizyki Teoretycznej ratuje jeszcze p. dr Kołodziejczyk.

Jesteśmy już podzieleni (nieoficjalnie) na specjalizacje. Oto wyniki, tzn. ilości chętnych: Fizyka Teoretyczna — 12 osób, Niskie Energie — 17, Wysokie Energie — 12.

Dział Naukowy: dziś — Problemy Matematycznej Teorii Polowania.
Nasz korespondent wojskowy donosi: Krzywa gotowości bojowej wojsk Układu Warszawskiego zaczęła wyraźnie iść w górę. (...) Na mocy porozumienia między Studium Wojskowym a Komendą Garnizonu, studenci zatrzymani przez patrole (brudne buty, długie włosy, niestaranne pedicure) skierowani zostają na gruntowne, 6-godzinne przeszkolenie z zakresu musztry — i to pod okiem autentycznego zawodowego kaprala. Drżyjcie, imperialiści!

Pod zdjęciem podpis: "A wiecie co ja myślę o wojsku?"

Lewym uchem:
  • "Nie jestem upoważniony aby mówić o tym, co się dzieje w Katedrze Fizyki Teoretycznej; na fizyce doświadczalnej w każdym razie wszystko dobrze" — dr Tomaszewski
  • "Nauczeni smutnym doświadczeniem zagadnienia Cauchy'ego, nie będziemy go rozwiązywać" — mgr Nowak

Numer 31 ma datę 24 pażdziernika. Odnotowaliśmy w nim pierwszy ślub zawarty na naszym roku.
Nasz plebiscyt
"Co robisz w sobotę, 22 października" dał interesujące wyniki. Ze wszystkich panów tylko p. Bogdański dał odpowiedź "Żenię się"; pozostali wskazali "Inne".
Zaraz po ślubie pani Szymczak- Bogdańska oświadczyła, że jest na razie śpiąca, ale jak kupi masło, będzie bardzo zadowolona. Pan młody poinformował nas że pani (panna?) młoda jest bardzo szczęśliwa i udzielił nam wywiadu:
Bożena: To było 10 marca, na I roku. Padał śnieg z deszczem, poszliśmy do kina. Bogdan miał wtedy przy sobie jakąś forsę, potem to już nic nie nosił...
Bogdan (nie protestuje): Nie przypuszczałem, że ta uroczystość tak ładnie wypadnie. Muszę przyznać, że głębiej to przeżyłem niż przysięgę wojskową...

Numer 32/33 (2 listopada) zawiera sporo doniesień bieżących.
W piątek o 12:40 nasi tajni agenci wyśledzili w "Maszy" niemal kompletną Katedrę Fizyki Teoretycznej (11 osób), świętującą imieniny prof. Tietza. Varnę rozlewał podczaszy Katedry (tak przypuszczamy), p. dr Wojtczak; na dalsze obserwacje naszym agentom zabrakło funduszów.

Podczas ćwiczeń z Metod Matematycznych Fizyki w pewnej chwili dało się słyszeć wyraźne chrapanie jednego z kolegów; sala zareagowała śmiechem, lecz pan mgr Nowak nie mógł dojść przyczyny. Dopiero po pewnym czasie rozchmurzył się: "A, już wiem! Państwo wcześniej zauważyliście, że ten szereg jest zbieżny!"

Dla historii: chrapiącym był Andrzej Woźnicki, a z dwu Nowaków, ten był Bogusław.

Lewym uchem:
  • "Zanim cząstka zdąży pomyśleć, co ma potrącić, to już przeleci dalej" — dr Tomaszewski, tłumacząc mniejszy przekrój czynny przy wielkich energiach
  • "W masce izolacyjnej można pracować pod wodą w temperaturze powyżej zera stopni, po przy zerze woda zamarza i nie można wejść" — ppłk. Konik, a na to głos z sali: "A jak ktoś wejdzie przed zamarznięciem?"
Raporty Krakowskie
W czasie pobytu w Bronowickim IFJ Łódzkiej Grupy Dywersyjnej Obijaczy-Fizyków powstał tam cykl tajnych raportów. Zaczynamy dziś publikować wyjątki.

Raport Nr 1. (...) W Domu Studenta "Żaczek" apartamenty luksusowe; nawet o deficytowe insekty się dla nas wystarali. Brudne ściany wytapetowaliśmy mapami, robactwo odstraszamy smrodem. Co pewien czas — ciepła woda w kranie.

Raport Nr 2. Kości zostały rzucone. Knapik ante portas. Dziś podzielono się nami. (...) Knapik dostał mały cyklotron, Głowacki dostał duży cyklotron, a szef Wrotniaka ma jamnika. Cyklotron Knapika zapchał się neutronami i treba było przepychać pogrzebaczem. Obiadek — rzyganko.

Krakowianki — urocze i kuse. Mają nawet biusty, co się w innych częściach kraju nie zawsze zdarza. (...) W "Żaczku" mieszkają też i kobiety, chociaż nie w naszym pokoju. Reklamacje w recepcji nie pomagają. Kupiliśmy 4 metry kretonu.


Numer 34 (8 listopada) — cieniutki
W ostatnią środę na wojsku udało się nam przy pomocy pakuł podpalić szeregowca z młodszej kompanii. Pożar ugasił st. szer. Wróblewski.

P. Kondrasiuk zaczyna opracowywać książkę kucharską p.t. "Rzyganko"; wszystkie przepisy wypróbowywane są przed publikacją przez autora.

Lewym uchem - dziś kilka numerków tandemu panów Nowaków (W. i B.):
  • "Pojęcie operatora, jest to pojęcie nieznane wielu pracownikom Katedry Fizyki Teoretycznej" — W.
  • "Niech pan posiedzi, pomyśli i zrobi jakiś przyzwoity pierwiastek" — B.
  • Należy jeszcze odjąć ten człon między jądrami" — B.
  • "Nie ma co tego liczyć, lepiej ćwiczenia trochę wcześniej skończyć!" — Tadeusz Pakuła, na ćwiczeniach z Fizyki Teoretycznej

Numer 35/36/37 (22 listopada) prezentuje na okładce dr. Kołodziejczyka, jednego z najbardziej lubianych wykładowców.
Katedra Fizyki Teoretycznej robi dużo, by być popularną wśród studentów. W minioną sobotę p. mgr B. Nowak skrócił ćwiczenia (mimo protestów p. Kowalskiego) i grupa udała się wraz z p. prof. Kołodziejczykiem do "Maszy" świętować Dzień Nauczyciela, imieniny Elżbiety (którą p. Kołodziejczyk przy okazji wycałował, a p. Nowak nie, bo się wstydził), chińską rewolucję kulturalną i wiele innych okazji. Było bardzo miło, a w dodatku p. mgr Nowak zapłacił, dając nam okazję do kolejnego rewanżowania się (byle tylko ćwiczeń do wakacji starczyło).
Uwaga młodsze lata studiów! Posiadamy unikalne wyniki pomiarów z II Pracowni: strefy Fresnela, polaryzacja przez odbicie, rozkład gaussowski wyników doświadczenia Millikana z niewiarygodnie małym odchyleniem standardowym! Ceny bardzo umiarkowane. Dla mniej rozgarniętych — aby nie wzbudzali podejrzeń — popełniamy drobne uchybienia (50% dopłaty). Gwarancja na jeden semestr.

(Ogłoszenie podpisane "W & K Co.")

W minioną niedzielę chluba IV roku, p. Kondrasiuk, obchodził hucznie i skutecznie swoje imieniny. Ludność z pobliskich bloków ewakuowano. (...) Wkrótce po przybyciu gości zjawił się i sam solenizant, czknął przeciągle i podłączył aparaturę elektroakustyczną. Kolega Łasoń niezmordowanie otwierał butelki różnych płynów, które goście mieszali kolejno ze sobą (...) Solenizant oświadczył, że jak nie będziemy się stosować do jego dekretów wydawanych ustnie z mocą natychmiastową, to nas rozpędzi, ale potem udobruchał się...

(Relacja z kolejnego balu u Kondrasiuka)


Numer 38 z Anią Stępień na okładce ukazał się 12 grudnia; nastroje mieliśmy raczej zabawowe.
Wyniki ankiety "Na których zajęciach bawisz się najlepiej?":
  1. Ćwiczenia z fizyki teoretycznej (22 pkt)
  2. Seminarium z fizyki teoretycznej (13 pkt)
  3. Wojsko (13 pkt)
  4. Wykład z cząstek elementarnych (10 pkt)

(Ćwiczenia z FT prowadził mgr W. Nowak, a seminarium dr Kołodziejczyk. Cząstki elementarne wykładał dr Tomaszewski.)

W ramach przedsylwestrowego treningu p. Zujewska wyprawiła imieniny. Ogólny entuzjazm wzbudziła kreacja p. Cisowskiej. W programie zanotowano m.in.: granie nosem na pianinie (to też p. Cisowska; pokładamy w tym talencie wielkie nadzieje), konsumpcję liści chryzantemy z chrzanem (p. Pakuła), bieganie na czworakach pod stołem (sprawca niezidentyfikowany). Pani Markowska wykazała niezłą formę w konsumowaniu zimnych nóżek bez pomocy rąk.
Lewym uchem
  • "Głodny jestem, spać mi się chce, krzesło twarde i jeszcze takie rzeczy na tablicy piszą" — Jerzy Taternik I
  • "Nie rób takiej mądrej miny, bo cię weźmie do tablicy" — podczas ćwiczeń z Fizyki Teoretycznej
  • Pan mgr Nowak: "Tylko niech pan jeszcze postawi kropkę nad i...", na to p. Surma: "Nad czym?"
Raporty Krakowskie
Raport Nr 8. (...) Głowacki nic nie robi i nie wie, co pisać w dzienniczku praktyk. Knapik też nic nie robi, ale wie co pisać. Wrotniak coś robi" rozknocił przyrząd pomiarowy. Knapikowi przylepił się interes do magnesu w cyklotronie.

— Interes do fajki (przyp. knap.)


Numer 39/40/41 (potrójny, 44 strony) ukazał się już w 1967 roku, 3 stycznia.
Życzymy Czytelnikom wiele dobrego. Oby Wam operatory w przestrzeni Hilberta obrodziły!
  • Teoretykom — aby im plazma nie stygła
  • Wysokim Energiom — aby im się wielkie pęki zbytnio nie łajdaczyły
  • Niskim Energiom — by się w akceleratorze białe myszki nie zalęgły

Atrakcją szopki świątecznej była piosenka "Przepijemy nasz hodoskop jarzeniowy"...

Wyniki plebiscytu "Kóre zajęcia wpływają na Ciebie najbardziej nasennie?". Udało się nam zebrać głosy od 29 osób (72% roku); głosowano na 11 zajęć, a oto czołówka w liczbach bezwzględnych (lewa tabela) i, bardziej miarodajnie, unormowana do ilości osób w zajęciach uczestniczących:
  1. Wykład z elektrodynamiki (51 pkt)
  2. Metody matematyczne fizyki (49)
  3. Wykł. monograficzny mgr Brauna (21)
  4. Szkolenie wojskowe (15)
  1. Szkolenie wojskowe (38%)
  2. Wykład z elektrodynamiki (32%)
  3. Metody matematyczne fizyki (31%)
  4. Wykł. monograficzny mgr Brauna (29%)
Studencki Klub Turystyczny "W Siną Dal" obchodził w grudniu swą pierwszą rocznicę. Jednym z założycieli (obok Czarka Tylusa) był sympatyczny Antek Rutka (na zdjęciu z Ewą Augustyniak). Życzymy SKT miliona kilometrów na własnych nogach!
Fotoreportaż z pażdziernikowego Rajdu Świętokrzyskiego — lepiej późno niż nigdy.

Na pierwszym zdjęciu — Marian Strzelczyk i Jadzia Siarkiewicz w tańcu plemienia Bzdiu-Bzdiu, Nowa Gwinea.

(Obydwoje, jak słyszałem, mieszkają obecnie gdzieś na Long Island.)

Trzon ekipy: Majka Koter, Bożena Kierzkowska i Wrotniak. Jacek Stachowiak na trasie i Bożena Kierzkowska dzielnie forsująca rzekę. Drużyna zaopiekowała się zgubionymi "Pakułami"; przyjęli się bardzo dobrze.

Więcej zdjęć z rocznika 1966        Powrót do portierni

Posted 1997/09/11; updated 1999/06/05 Copyright © 1997-1999 by J. Andrzej Wrotniak.