1967


Numer 42/43, 15 lutego 1967; pierwsze wydanie po dlugiej przerwie świątecznej. Doniesienia zdominowane przez panów Nowaków (Bogusia i Władzia):
Pan mgr Nowak I (MMF) zorganizował nam, mimo szeroko prowadzonej akcji dyplomatycznej, czwartkową biesiadę literacką pn. "Colloquium z Metod Matematycznych Fizyki". Obyło się bez ofiar, jeśli nie liczyć jednego z naszych elektroakustyków (bo jakże tu nazwac kogoś o tak opanowanej technice ściągania?).
Pan mgr Nowak II (Fizyka Teoretyczna) zapowiedział rządy twardej ręki na ćwiczeniach. Było to już czwarte z kolei poważne ostrzeżenie.
Wiąże się to niewątpliwie z dziwnymi rzeczami, jakie zaczęły się ostatnio dziać podczas ćwiczeń z FT: rzeczy zaczynają zmieniać właścicieli na właścicielki; co ostrozniejsi zabierali ze sobą do tablicy teczki i inne niezbędne drobiazgi. Za to p. mgr znajdował w swej teczce miłe niespodzianki. (...)
Kibiców sportowych zainteresuje wiadomość, że kolega Kowalski wynikiem 75 minut ustanowił nowy rekord w spóźnianiu się na ćwiczenia (poprzedni należał bodajże do kol. Pakuły). Gratulujemy!
Kol. Stachowiak oświadczył: "Ja się sesji nie boję!", a potem dodał że da sobie radę nawet z całą katedrą.
Po semestrze zimowym mieliśmy z głowy Studium Wojskowe, co też zostało odnotowane:
Nasz supertajny korespondent wojskowy kabluje z szafy
Demobilizacja najbardziej bitnych sił Paktu Warszawskiego! — Pentagon węszy podstęp! — Pułkownik Sobota wyprowadza wywiad w pole!

Komentatorzy łamią sobie tęgie głowy nad przyczyną zdemobilizowania najbardziej bitnych żołnierzy Paktu Warszawskiego, zgrupowanych dotychczas w pododdziale pod kryptonumem "15 Kompania. (...) Pentagon i CIA nie dały się zwieść oficjalnej wersji, motywującej ten krok upływem jakichśtam terminów, przepisami o studentach, itd.

Podczas rautu huzarów, zorganizowanego z tej okazji agent CIA, niejaki M.D., usiłował zdobyć informacje podsuwając ppłk. Sobocie miniaturowy mikrofon; jednakże kapitaliści zostali wystawieni do wiatru, bo ob. ppłk opowiedział historyjkę o siusianiu na pralnię.

Specjaliści z CIA usiłują tę opowiastkę rozszyfrować; otrzymali już trzy warianty rozwiązania, z których najbardziej prawdopodobny brzmi: "Ciotka młotkiem hgftdio6673 ghrrr!". Są pewne trudności z interpretacją tej informacji, ale i one zostaną wkrótce przełamane.


Numer 44 ukazał się już następnego dnia, 16 lutego.
Kronika wypadków: Podczas ostatnich ćwiczeń z filozofii jeden z kolegów zadał panu magistrowi pytanie: "Przepraszam, czy pan magister jest K? Pan magister kategorycznie zaprzeczył i powiedział że przeciwnie, jest W. Opinia publiczna odetchnęła z ulgą.
W ostatni dzień karnawału p. Bożena Cisowska wyprawiła małe magnet-party. Imprezę zaszczycił obecnością sam p. Knapik; słychać było także popiskiwania p. Kondrasiuka, musiał więc też i on gdzieś tam być. 87.5% zebranych stanowili fizycy.

Naprędce przeprowadzony test męskości dał palmę pierwszeństwa właśnie p. Kondrasiukowi; konkurs na najlepsze łydki wygrał reprezentant naszej redakcji. (...) Nagłośnienie zapewnił oczywiście p. Kondrasiuk (95 decybeli, plus 10dB dla babci p. Cisowskiej).


Numer 45 (20 lutego)
Wiosna wydaje się następować wirtualnie, aczkolwiek z dużym kwadratem modułu funkcji falowej: nasz superszpieg zaobserwował w dwu członków Klubu Kawalerów przy Zakładzie Fizyki Doświadczalnej (sekretarz i skarbnik) w kinie, w towarzystwie o mieszanych spinach. Co na to prezes KK?

Prezes, Dr Bończak, ożenił się przed końcem roku.

W numerze: Dzień w Bibliotece UŁ, reportaż z dnia intensywnej nauki przed egzaminem z Metod Matematycznych Fizyki.

Autentyczne!
Opowiedziano nam, jak jechał tramwajem dr Tomaszewski z drem Wdowczykiem. Gorąco i dość głośno dyskutowali:

"To były piony!"

"No właśnie, to piony łapałeś!" ... itd.

Jakiś zjadacz chleba do drugiego: "Zobacz, jacy zapaleni szachiści!”. Pytanie: skąd on o tym wiedział?


Numer 46/47 z 13 marca donosi:
Na karb wiosny należy położyć spóźnienie się p. dra Gajewskiego na wykład w ostatni czwartek; pan doktor okazał zdumiewającą orientację i zdążył jeszcze dopaść brydżystów w sali nr 10, następnie eskortując ich z powrotem na elektrodynamikę. Dwaj sprawniejsi fizycznie i obdarzeni lepszym refleksem koledzy uratowali się brawurowym skokiem przez okno (całe szczęście, że był to parter!).

Martwi nas, że niektórzy wątpią w celowość ćwiczeń z metodyki. Nic bardziej błędnego! Pan magister wiele z nich korzysta; dają się zauważyć pewne postępy.

Z okazji obrony pracy doktorskiej p. Bończaka zostały wzniesione liczne toasty mające na celu podgryzienie go na stanowisku prezesa Klubu Kawalerów. Jak nam wiadomo, funkcję tę ma zamiar w najbkiższym czasie przejąć pan mgr Rutkowski (na jak długo?). Z napięciem oczekujemy dalszego rozwoju wypadków.
Doniesienia z urodzin Bożenki: Solenizantka dowiodła mistrzostwa w dziedinie kulinarnej i rozbroiła nas grogiem, pasztecikami i innymi rzeczami. Chórowi Łódzkiej Opery Nocnej stworzono pomyślne warunki do rozwoju: kol. Kondrasiuk dowiódł, że jest niezrównany w wokalizie czkawkowej, zaś kol. Żurek robi stałe postępy w markowaniu śpiewu. Przypuszczalnie pierwszą premierą będzie "Czapajew Gieroj" w związku z 50-tą rocznicą Rewolucji.

Solenizantką była Bożena Kierzkowska; na zdjęciu druga z Bożenek - Szymczak, uparcie przezywana przez wykładowców Szymczyk.

Elektroakustycy świata — łączcie się!
(Fragmenty statutu Klubu Elektroakustyków, udostępnione redakcji przez jednego z założycieli)

Cele działania:

  • Popieranie członków w życiu nie-elektroakustycznym
  • Walka o ciszę
  • Wymyślanie nowych celów działania

Odznaki i odznaczenia:

  • Zasłużony Niskotonowiec
  • Zasłużony Szerokopasmowiec
  • Wielka Odznaka Hi-Fi

Numer 48/49, wielkanocny, wyszedł z poślizgem, 3 kwietnia.
Kol. Kondrasiuk wpadł na trop poważnej luki w przepisach Pracowni Jądrowej: zabrania się tam jedzenia, ale czy również przeżuwania pokarmu ugryzionego gdzie indziej?

Nieprawdą jest, jakoby p. mgr Nowak II przerywał naszym brydżystom grę, motywując to czasem na tzw. ćwiczenia. Prawdą jest natomiast, że potrafi trafnie przewidzieć rychły koniec rozgrywki — na podstawie intensywności i widma popiskiwań jednego z zawodników.

Z wykładu monograficznego dla Wysokich Energii:

"Grupa stowarzyszona z algebrą Lie niekoniecznie musi być użyteczna z fizycznego punktu widzenia..."

Na to Jacek: "Co dałoby się także powiedzieć o niektórych naszych koleżankach!:

Referentka na seminarium:

"Ważną rolę odbywa obecnie komora Wilsona, bo o niej będę mówić na początku."


Numer 50/51/52 (21 kwietnia); jubileuszowy numer ma 48 stron zapełnionych materiałem od czwórki autorów (w tym Ewcia Hensz z matematyki i Maciek Czajkowski z chemii).
Plebiscyt na najciekawszy wykład (spośród 10; oddano 30 głosów):
  1. Filozofia (doc. Amsterdamski) - 10
  2. Mechanika kwantowa (prof. Tietz) - 7
  3. Wykład monograficzny dr Wojtczaka - 4
  4. Wykład monograficzny dr Wdowczyka - 3
  5. Nauki polityczne - 1
  6. Nie podoba się żaden - 5
Wywiad z redaktorem naczelnym Spina

Spin: Po 50-ciu numerach ma Pan już chyba zdanie na temat specyfiki pracy. Jaka ona jest?

Naczelny: Kto?

Spin: Specyfika.

Naczelny: Praca jak praca. Najgorsze, że czytelnicy często tłumią krytykę prasową, i to wszelkimi metodami (Fot. 1).

Spin: Co sprawia Panu największą przyjemność?

Naczelny: Wyrazy uznania ze strony czytelników (Fot. 2).

Spin: A na co czytelnicy narzekają najbardziej?

Naczelny: Na kolportaż. Że pismo często i przez miesiąc nie dochodzi do kogoś. Ale to wina rozbicia zajęć.

Spin: Inne zarzuty? Może co do treści?

Naczelny: Narzekają na nikły udział problematyki rolniczej i wsi w ogóle. Ale już wkrótce dysponować będziemy najświeższym serwisem na temat roślin okopowych, kiszonek i pasz suchych.

Spin: Największe trudności?

Naczelny: Brak kadr. Nikt nie chce się narażać. Próbujemy coś zmienić przez podnoszenie BHP.

Spin: Najlepszy, Pana zdaniem, numer?

Naczelny:50-ty. Nie wypada mi mówić inaczej.

Tłumienie krytyki prasowej
i wyrazy uznania od czytelników

Dział Naukowy — dziś nauki polityczne
Oto fragmenty notatek z Nauk Politycznych, zaczerpnięte z zeszytu jednego z kolegów. Mamy nadzieję, że dzięki tej publikacji świadomość na roku wzrośnie eksponencjalnie albo jeszcze bardziej.

...Już starożytni Grecy nie mogli się obejść bez nauk politycznych. Zwłaszcza nie mógł się bez nich obejść Arystoteles. A to dlatego, że odkąd się urodził to go gnębili i musi`l wiedzieć dlaczego. Bo słowo "polityka" się przenosi z wieku do wieku i dlatego.

...U nas przez długi czas nie było polityki jako nauki, tylko podstawy marksizmu-leninizmu. A teraz coś ślicznego nam się rozbudowało, a to wszystko zrobiła reakcja. Chodzi tu o reakcję na dogmatyzm.

...My (to znaczy studenci) nie chcemy słuchać o polityce. Ale dlaczego nas tym gnębią? A, bo każdy uczony dzisiaj musi być uświadomiony, bo korzysta z wielkich pieniążków i co zrobi, to nie dla niego żeby się cieszył, tylko dla społeczeństwa, aby je można było tym spalić albo otruć. Po wysłuchaniu wykładów Studium Nauk Politycznych każdy uczony będzie wiedział, kogo ma truć a kogo nie i dopiero wtedy będzie użyteczny dla społeczeństwa.

...A przecież, z drugiej strony, są nieliczne jednostki predysponowane wybitnie do rządzenia i zastąpić ich nikim nie można (De Gaulle, Stalin, Ochab).

...Na Zachodzie był najpierw zmysł praworządności, a potem formy praworządne. U nas formy wprowadzili, a zmysłu nie mamy.

Zdjęcia z kolejnego balu u Kondrasiuka nie wymagają komentarzy.
Co piszą matematycy? (korespondencja własna)
Po rozwiązaniu jednego trudnego zadania pani Zahorska stwierdziła, że punkt materialny zatrzyma się, gdy pi będzie się równało 6.

"Wyprowadziliśmy ostatnio równania Lagrange'a. Jak to było?"
"Q+..." — zaczęła dyktować Celka...
"Ależ koleżanko, ja znam postać, mnie chodziło o numerek!" — oburzyła się p. Zahorska.

"Proszę państwa, czy mogę nie robić przerwy?" — zapytał pan Tietz. "Bo u nas w katedrze był wypadek, ktoś wypadł i muszę iść do szpitala go obejrzeć..."

Przytoczmy za p. Zahorskim następujące hasło: "Chcesz być zortogonalizowany — wstąp na chwilę!" (profesor, niestety, nie wspomniał dokąd).

Terminologia używana w mechanice teoretycznej różni się nieco od terminologii matematycznej i języka potocznego. Oto przykłady: wyniosek (wniosek), kerunek (kierunek), wyjęzy (więzy), środkowimy (środkowymi), wyjemy (wiemy), róźniczkować (rożniczkować), dzieci (studenci), dać (wykładać, przekazywać wiadomości; dawać można tylko przez dwie godziny).

Skrypt od oka do stołu, od stołu do oka
Aż ręka wśród papierów długo i głęboko
Szukała, nie znalazła i Gangster pobladnął,
Nie znalazłszy dowodu już mózgiem nie władnął
I uczuł, że zapomniał rozkład Poissona
Upuścił skrypt i uciekł, nim wyśmieją — skona.
Korespondencja z chemii (fragmenty)
...Po dotarciu na pierwsze piętro gmachu nasz organ węchu zostaje zaatakowany przez wielką gamę najrozmaitszych zapachów. To koledzy organicy działają. Jeśli doleci nas zapach zgniłych śledzi, można wnioskować że to znów mgr X. wylał niechcący na ubranie pana Dziekana 100 ml trójetyloaminy...

Z wywiadu z Czesiem Wyganowskim

"Praca odpowiedzialna, rzekłbym odkrywcza. Na przykład dziś odkryłem, że gałkę regulacji napięcia w polarografie należy obracać w stronę przeciwną, niż to czyniłem dotychczas."

Lewym uchem
"Minęły te prymitywne czasy, kiedy ja się z gołym głośniczkiem pałętałem po świecie i byłem ucieszony bardzo! Teraz chodzę z kolumną: 23 kilogramy, 10 watów, 5 omów..." (No któżby?)

"Albo zdejmij kwiaty, albo zdejmij Jasia ze stołu!" — Bożenka

Elżbieta: "Co się robi w moim ćwiczeniu?"
Małgosia: "W którym?"
Elżbieta: "Nie wiem..."
Małgosia: "Chyba się coś naciska!"


Numer 53/54 ukazał się po przerwie wakacyjnej, 6 października.
Skończyło się babci wesele! Mamy nowy, ostatni dla nas rok akademicki. "Spin" ma nadzieję ukazywać się w dalszym ciągu mimo trudności przestrzenno-czasowych i kadrowo-kasowych.

Jednocześnie obiecujemy stale zacieśniać kontakty z Czytelnikami.

Doniesienia bieżące
Przodująca placówka nauki polskiej, Pracownia Komór Iskrowych, przeniosła się do nowego gmachu Instytutu Badań Jądrowych. Wydajność pracy spadła wyraźnie: sporą część czasu poświęcają teraz pracownicy na zachwyty nad swą nową siedzibą. Przybyły też dwa numery Playboya, gorliwie studiowane nawet po godzinach pracy.

Skrócony, czteroletni kurs fizyki zdaje egzamin. Niektórzy z obecnych magistrantów z czwartego roku potrafią już ponoć dzielić wektory przez wektory i odróżniają entropię od entalpii i Fresnela od Freneta.

Wprawdzie z pewnym opóźnieniem, ale jednak publikujemy fotoreportaż z minionych Juvenaliów. Alkohol lał się strumieniami, a łodzkie dziewczęta jak zawsze przeurocze. Tylko p. Knapik wystąpił bez wąsów, ale już naprawił ten błąd.


Numer 55 z 27 listopada — po 44 dniach przerwy! Zaczynamy się przyzwyczajać do Spina wychodzącego kiedy mu się zechce.
Czy Klub Kawalerów rozpadnie się? To pytanie nurtuje wielu od niedawnego ślubu dr Bończaka. Jeśli prezes może, to co dopiero zwykli członkowie?

Na zdjęciu: profesor Zawadzki całuje rączkę.

Instytut Badań Jądrowych (gdzie mieści się teraz nasza redakcja) został 16-go listopada oficjalnie otwarty. Na uwagę zasługuje fakt, że teren wokół gmachu, czekający już nader długo na uporządkowanie, został uprzątnięty w tempie błyskawicznym.

Na zdjęciach: Prof. Zawadzki pokazuje komorę iskrową zaproszonym oficjelom, grupa pracowników podczas przyjęcia (dr Hofmokl, dr Tomaszewski, dr Wdowczyk), oraz rektor Piątowski z dr Firkowskim w tle.


Numer 56 z 30 listopada, cieniutki. Wewnątrz kilka dyrdymałków z IBJ, oraz pierwszy odcinek relacji z Anglii: "Mr. Knapik na Zgniłym Zachodzie".
Sto lat życzymy "Sinej Dali"

Studencki Klub Turystyczny obchodzić będzie drugą rocznicę (udanego) istnienia.

Na zdjęciu: jeden z założycieli i motor napędowy Klubu, Antoś Rutka.


Numer 57/58/59 z 25 grudnia. W świątecznym wydaniu, między innymi, szopka, z której cytujemy dwa fragmenty:
Przesławny Warsztat Elektroniczny
Znany ze swoich konstrukcji licznych
Gdy zmontujemy, gdy zlutujemy
To zaśpieramy naszą piesń:
Ta nie pomoże już nic, układ nie działa
Kto powie co począć nam z nieszczęściem swym
Ta nie pomoże już nic, knot czyli chała
Impulsów nie daje on, a tylko dym!

Nie zamienię się z nikim,
Wolę zostać fizykiem
Fizyk fajne życie ma
Dziwność wszystkich cząstek zna!

Doniesienia bieżące
Pan Knapik zapuszcza brodę. W mieście wybuchła panika i ludzie wykupują setkami żyletki.

Przebywający w Instytucie Anglik bardzo sobie chwali podobieństwo języków angielskiego i polskiego. Twierdzi, że rozumie wszystko, co mówią doń po polsku nasi pracownicy. (Ci zaś są przekonani, że konwersują z Brytyjczykiem po angielsku.)

Gdy za 50 lat będziemy przyprowadzać do IBJ nasze wnuczęta, pokazywać im będziemy staruszka z dzikim ogniem w oczach, miotającego się z lutownicą wokół archaicznego urządzenia. Wyjaśnimy dzieciakom: "To pudło, to czeski vicekanalovy amplitudni analizator, zaś ten dziadunio, to p. Sułkowski, który go of 1967 roku reperuje". Wtedy dziadunio Stachowiak wychyli głowę z pokoju i doda: "A mówiłem, zacząć do początku, punkt po punkcie według instrukcji!"

Na zdjęciu: mgr W. Olejniczak z równie przodującym urządzeniem.

Nasz Warsztat Elektroniczny opracował nową metodę mocowania oprawek do lamp (elektronowych): za pomocą klinów drewnianych, zalewanych gwoli umocnienia kalafonią. Podobno licencję chce odkupić Philips.

Powrót do portierni

Posted 1999/06/02 Copyright © 1999 by J. Andrzej Wrotniak.